Newsy:

znalezionych: 1428 na 286 stronach
« poprzednia -   157  158  159  160  161  162  163  164  165   - następna »

Maria Barzykowska z Dawidowiczów pochowana na cmentarzu w Sękowej

W tym roku mija 123 lata od śmierci Marii Barzykowskiej z Dawidowiczów, czyli tyle lat ile była Polska pod zaborami. Kim była Maria Barzykowska z Dawidowiczów?
Urodziła się 24 czerwca 1865 r. w Suchedniowie (obecnie miasto w woj. świętokrzyskim, w powiecie skarżyskim.) córka Jana Dawidowicza - Niewiadomskiego – rodzina jej była bardzo zaangażowana w Powstaniu Styczniowym w 1863 r. W wieku 20 lat tj. w 1885 r. wychodzi za mąż za Stanisława Rajmunda Barzykowskiego, który jest starszy od niej o 18 lat. Kim był jej mąż?
Stanisław Barzykowski (1847 - 1905} urodził się w Suchedniowie dnia 31 sierpnia 1847 r. Uczył się w kieleckim Gimnazjum. Gdy nadszedł czas powstania narodowego miał nieco ponad 15 lat. Nie pozwolono mu na udział w nocnym ataku spiskowców na Bodzentyn. Ale, może to już po spaleniu Suchedniowa, znalazł się w Wąchocku, i udało mu się dostać do batalionu D. Czechowskiego (chyba dodał sobie parę lat). W oddziale Czechowskiego występuje nawet jako "strzelec celny". Przechodzi szlak bojowy Langiewicza. Walczył pod Wąchockiem, Św. Krzyżem, Staszowem, Małogoszczem, Skałą, Pieskową Skałą, Chrobrzem i Grochowiskami.

Po Grochowiskach jest nadal w oddziale D. Czechowskiego, W bitwie pod Grabowcem 17 kwietnia 1863 r. zostaje ranny. Udało mu się dotrzeć do Krakowa, gdzie trafił na leczenie do szpitala (ale pod policyjnym nadzorem). Po 3-tygodniowej kuracji, przebrany, w kobiecym stroju, udało mu się zbiec ze szpitala. Ponownie idzie do powstania, walczy teraz pod dowództwem J. Rudowskiego, ale pod Bzinem wpadł w rosyjską zasadzkę, dostał się do niewoli.

Na wieść o aresztowaniu Stanisława, matce udało się dotrzeć do gen. Czengierego i uprosić, aby był sądzony w Kielcach (gdyż w sądzie Radomskim czekała go niechybna śmierć). Ponieważ był małoletni wyrokiem sądu kieleckiego, jako nieletni, został zesłany na 15 lat do Jenisiejska (Rosja)
Na mocy amnestii z 1867 r. kara zesłania została mu złagodzona: do ukończenia 21 roku życia ma pozostać na zesłaniu, a następnie stawić się do poboru do wojska rosyjskiego (i ew. służba w wojsku - 20 lat). Po 7 latach zesłania, w roku 1870 wyrusza z Jenisiejska do Suchedniowa (ok, 6,000 km), aby stawić się do poboru (tak działała rosyjska biurokracja). A kiedy przybył do Suchedniowa rodzina szybko przemyciła Stanisława do Galicji.

Osiedla się w Ropicy Ruskiej koło Gorlic, gdzie przebywają znani mu z Suchedniowa Dawidowiczowie i Biechońscy. Tu zapoznaje się na dobre z córką Jana Dawidowicza, Marią i w 1885 r. zawierają związek małżeński, który trwa zaledwie siedem lat. W tym czasie urodziła dwoje dzieci Bartłomieja i Ludomira. W święta Bożego Narodzenia, 27 grudnia 1892 r. 27 letnia Maria umiera, prawdopodobnie przy porodzie trzeciego dziecka (tak opowiadali ludzie starsi w naszym środowisku) Została pochowana na cmentarzu parafialnym w Sękowej. Mąż jej Stanisław po przyjeździe do Ropicy, został przedsiębiorcą naftowym, szybko dorobił się, został właścicielem kopalń w Borysławiu i Bitkowie. Zmarł 5 czerwca 1905 r. i został pochowany w kwaterze powstańców 1863 roku na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie.

Z córką Marią na terenie Ropicy Ruskiej mieszkał również jej ojciec, Jan Dawidowicz - Niewiadomski. Kim był ojciec Marii?
Jan Dawidowicz - Niewiadomski (1837 - 1916), młodszy brat Ignacego, był dozorcą kuźnic w Suchedniowie i podobnie jak brat należał do głównych organizatorów ruchu patriotycznego w środowisku suchedniowskim podczas ataku nocnego na Bodzentyn 22/23 I 1863 r. Został dwukrotnie ranny, co spowodowało niedowład ręki.

W kronikach rodu Dawidowiczów opracowanych przez ś.p. Stanisława Dawidowicza, profesora AGH, zawarta jest opowieść, jak to Jan, z krwawiącą ręką, przy rewizji domu przez Moskali, schował się do szafy. Dowodzący oficer rosyjski zauważył strużkę krwi, w milczeniu wskazał ją gospodarzom, zasalutował i oddalił się z domu Dawidowiczów, wyprowadzając również żołnierzy. Ranny Jan ocalał.

Z pomocą najstarszego brata, Antoniego, który był w Straży Granicznej, z paszportem wystawionym na nazwisko Niewiadomski przekracza granicę z Galicją. I pod tym przybranym nazwiskiem, pomimo podjętych starań, funkcjonował w Galicji już do końca swych dni. Po wyleczeniu się, z niedowładem ręki, do czynnej walki zbrojnej już się nie nadawał. Został powstańczym kurierem, przeprowadzał transporty broni dla oddziału Jana Rudowskiego. Po upadku powstania emigruje na Śląsk i Morawy. Po roku 1870 przenosi się w Krośnieńskie, gdzie już w przemyśle naftowym z powodzeniem działa jego brat Ignacy oraz ich szwagier Stanisław Barzykowski. Zmarł w 20.10.1916 r. w Potoku k/ Krosna. Został pochowany na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie - na nagrobku posiada rodowe nazwisko Dawidowicz oraz drugie uzyskane ze sfałszowanego paszportu - Niewiadomski.

Jan Dawidowicz - Niewiadomski, 27 marca 1892 r. był współzałożycielem Kółka Rolniczego w Siarach, którego został zastępcą przewodniczącego (Przew. Wiel. ks. proboszcz Sękowej Jan Kielar)

Wykorzystano informacje i zdjęcia udostępnione przez praprawnuczki Józefa Barzykowskiego: Panią Annę - prawnuczkę Władysława, brata Stanisława i Panią Barbarę - prawnuczkę Stanisława oraz stronę inter. http://www.powstanie1863.muzeumhistoriikielc.pl/
Oryginalne zdjęcia Rodziny Dawidowiczów pochodzą ze zbiorów prywatnych prof. Antoniego Leona Dawidowicza.

Dzień Pamięci pod pomnikiem siedmiu lotników w Banicy

Z okazji Święta Zmarłych i zbliżającego się Narodowego Święta Niepodległości, młodzież z I klas gimnazjalnych oraz klasy szóstej Zespołu Szkolno – Przedszkolnego w Sękowej z dyr. Szkoły Panem Bogusławem Diduchem i nauczycielem Aleksandrem Gucwą udała się szkolnym autokarem pod pomnik siedmiu polskich lotników do Krzywej – Banicy. Pod pomnikiem zapalono znicze, które symbolizować mają pamięć i hołd oddany zmarłym tragicznie przed 69 laty polskim lotnikom. Aleksander Gucwa – Opiekun Miejsc Pamięci Narodowej, przedstawił młodzieży historię powstania Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie, historię 1586 Eskadry Specjalnego Przeznaczenia oraz powstanie nowego pomnika.

Na zakończenie Dnia Pamięci, odbył się mini konkurs, zwycięzca Dawid Ciślak otrzymał z rąk Aleksandra Gucwy książkę pt ,,Odwaga i Nadzieja”, którego jest autorem.

Takie lekcje dają wielkie możliwości dla kształcenia właściwych postaw patriotycznych. Patriotyzm lokalny wzbudza u uczniów miłość do tego, co jest mu najbliższe, do jego małej Ojczyzny – powiedział Bogusław Diduch.

Lekcje historyczno – patriotyczne pod pomnikiem są realizowane co roku od wybudowania pomnika tj. od 2009 r. i weszły na stałe do zadań szkoły z wychowania patriotycznego. W tym roku z takiej formy edukacji skorzystało ponad 60 uczniów.

Dzień Pamięci pod pomnikiem siedmiu lotników w Banicy

Po 69 latach odnaleziono szczątki Halifaxa z Banicy

Po 69 latach na potoku Zawoja w Wołowcu, jeden z jej mieszkańców odnalazł drzwi wejściowe do samolotu Halifax II FS-P (JP-295), który został zestrzelony 28 sierpnia 1944 r. w Banicy (obecnie Krzywa) podczas lotu powrotnego znad Warszawy w ramach pomocy materiałowej dla jednostek Armii Krajowej walczącej w Powstaniu Warszawskim.

Zobacz także tu

Dzień Seniora w Męcinie Małej

„Ludzie nie dlatego przestają się bawić, że się starzeją, lecz starzeją się, bo się przestają bawić.” – Mark Twain

I dlatego właśnie w skąpane w słońcu niedzielne popołudnie 27 października br. w świetlicy wiejskiej w Męcinie Małej odbył się drugi Dzień Seniora. Spotkanie rozpoczęli Pani Przewodnicząca Rady Gminy Sękowa Maria Wyżkiewicz i Pan sołtys Waldemar Przybycień witając zaproszonych gości i miejscowych seniorów. Organizatorzy spotkania to grono osób, które z chęcią i radością swój prywatny czas poświęcili starszemu pokoleniu. Uroczystość swoją obecnością zaszczycili dostojni goście Pani Wójt Małgorzata Małuch, Pani Sekretarz Zofia Rowińska, Ksiądz Proboszcz Jan Adamczyk a także mistrz fotografii i reportażu Pan Aleksander Gucwa.
Gościnnie ze swoim programem wystąpił zespół młodych artystów z Ropicy Górnej pod kierownictwem Pani Beaty Śliwa i Pani Barbary Szafrańskiej.
W gronie seniorów była najstarsza mieszkanka sołectwa – 92 letnia Pani Józefa Szternal.
Goście nie szczędzili pochwał dla organizatorów oraz życzeń dla obecnych seniorów.
Spotkanie pod każdym względem było przygotowane doskonale i w bardzo radosnej atmosferze trwało do późnego wieczora.

Dzień Seniora w Męcinie Małej

Lotnicy Halifaxa z Banicy (Krzywa) mają własne stelle

Prawie 70 lat mija od zestrzelenia w Banicy – gmina Sękowa, polskiej siedmioosobowej załogi, lecącej z zaopatrzeniem dla powstańców warszawskich. Wieczorem 27 sierpnia 1944 r. załoga kpt. naw. Franciszka Omylaka oraz pilota Kazimierza Widackiego, wystartowała na swoje piąte zadanie z bazy Campo Cassale koło Brindisi – płd.- wsch. Włochy. Lecieli samolotem HP Halifax FS-P (JP295) w składzie: kpt. nawigator Franciszek Omylak , ppor. pilot Kazimierz Widacki , ppor. bombardier Konstanty Dunin - Horkawicz , ppor. strzelec pokładowy Tadeusz Mroczko , sierżant mechanik pokładowy Wilhelm Balcarek , sierżant radiooperator Jan Ozga , sierżant strzelec pokładowy Józef Skorczyk.

Załoga należała do 1586 Eskadry Specjalnego Przeznaczenia, utworzona została na bazie 301 Dywizjonu Bombowego w grudniu 1943 r. Zadanie bojowe nad Warszawą zostało wykonane, w drodze powrotnej samolot w wyniku walki został zestrzelony o godz.2.33 przez nocnego niemieckiego myśliwca JU-88C/G dowodzonego przez Oberfeldwebela (Sierżant sztabowy) Rudolfa Düdinga z 1/NJG 100 (Nachtjagdgeschwader - nocny pułk myśliwski) Śmiercią lotnika zginęła cała załoga.

Szczątki porozrywanych i popalonych części ciał pochowano przez miejscową ludność w miejscu katastrofy (Niemcy zabronili pochówku na cmentarzu) Po przejściu frontu w marcu 1945 r. ciała(szczątki) złożono w dwóch trumnach na cmentarzu we wsi Krzywa.

Po wojnie nie zidentyfikowano miejsca upadku samolotu kpt. Franciszka Omylaka i długie lata przyjmowano, że zaginął w Morzu Adriatyckim, zaś pod Banicą rozbiła się załoga kpt. Pluty. Patrz - katastrofa lotnicza w Olszynach
W 1980 r. dokonano ekshumacji szczątków na cmentarzu w Krzywej i przeniesiono je do Krakowa na cmentarz wojskowy Wspólnoty Brytyjskiej (Rakowice), wiążąc je z brakującymi dwoma ciałami z katastrofy w Olszynach.

Pionierami poszukiwań szczątków Halifaxa byli w latach 90-tych Pan Michał Kręc, Marcin Danielewicz, Tomasz Sikorski oraz Szymon Serwatka, w latach 1996 - 1999 bracia Piotr i Andrzej Olejko. Katastrofą lotniczą Liberatora z Olszyn w sposób profesjonalny zajmował się dr Andrzej Mężyk. To oni na łamach prasy lotniczej przedstawili informacje wskazujące, że w rzeczywistości w Banicy rozbił się Halifax a w Olszynach Liberator. Przeprowadzone w 2006 r. badania archeologiczne wykazały bezspornie, że istotnie miały miejsce dwie różne katastrofy.

Przez prawie 70 lat do wczorajszego dnia tj. do 16 października 2013 r. nikt z załogi Halifaxa nie miał imiennie opisanego grobu, pomimo ze prochy zostały złożone w 1980 r. w kwaterze Commonwealthu na krakowskim Cmentarzu Rakowickim. W roku 2011 Aleksander Gucwa, Opiekun Miejsc Pamięci Narodowych, nawiązał kontakt z Honorowym Przedstawicielem CWGC ( Commonwealth War Graves Commission ) z Panem Bolesławem Ludwiczakiem celem postawienia stell załodze Halifaxa w kwaterze żołnierzy Wspólnoty Brytyjskiej w Krakowie.

Po ponad dwóch latach starań, 16 października 2013 r. cel został osiągnięty. Postawiono trzy nowe stelle: jedna dla całej załogi Liberatora z Olszyn, druga dla całej załogi Halifaxa z Banicy, między nimi jest stella z godłem Polski a nad nim następujący napis w języku angielskim: HERE LIE THE MORTAL REMAINS OF 2 AIR CREWS OF THE POLISH AIR FORCE WHO DIED FOR GOD, HONOUR AND COUNTRY

( TU SPOCZYWAJĄ DOCZESNE SZCZĄTKI DWÓCH ZAŁÓG LOTNICZYCH, POLSKICH SIŁ POWIETRZNYCH, KTÓRZY POLEGLI W IMIĘ BOGA, HONORU I OJCZYZNY.)

PS

Obecnie w kwaterze spoczywa 529 poddanych brytyjskiego monarchy: 360 żołnierzy, 135 lotników, 7 marynarzy, 24 osoby cywilne oraz 3 osoby nieznane. Polegli oni i zmarli w Polsce południowej, w czasie II wojny światowej, a po zakończeniu działań wojennych ich prochy zostały przeniesione do tej kwatery. Spoczywają tutaj m.in. jeńcy ze stalagu VIII B Lamsdorf i szpitala w Langenbielau oraz lotnicy z bazy w Brindisi, zestrzeleni nad Polską gdy lecieli ze zrzutami, by wesprzeć Powstanie Warszawskie.