Newsy:

znalezionych: 971 na 195 stronach
« poprzednia -   1  2  3  4  5  6  7  8  9   - następna »

,,W trosce o pamięć poległych”

W dniach 5-7 października 2017 r., z inicjatywy Klubu Górskiego ,,Orły", odbyło się sprzątanie wszystkich 23 cmentarzy wojennych z okresu I wojny światowej na terenie gminy Sękowa. Porządkowali je przedstawiciele organizacji, które objęły poszczególne cmentarze swoim patronatem. Łącznie w pracach udział wzięło ponad 70 osób.
Po tej wspaniałej akcji wieczorem 7 października 2017 r. w Sali Domu Ludowego w Ropicy Górnej, odbyło się II spotkanie pod nazwą ,,W trosce o pamięć poległych” – patronat nad cmentarzami z I wojny światowej na terenie Gminy Sękowa.
Organizatorem spotkania byli:
• Wójt Gminy Sękowa
• Sołtys wsi Ropica Górna
• Prezes Koła Nr 8 Klub Górski ,,Orły” przy Komendzie Stołecznej w Warszawie

Przy wypełnionej po brzegi sali rozpoczęło się oficjalne spotkanie powitaniem zaproszonych gości przez sołtys wsi Ropica Górna p.p. Katarzynę Tokarz i Beatę Śliwa, głos zabrała wójt Gminy Sękowa Pani Małgorzata Małuch, która m.in powiedziała: ,,prawdziwym inspiratorem, motorem i kreatorem tej akcji i w ogóle tego ruchu, który jest wokół cmentarzy z I wojny światowej jest Jacek Witas" Na zakończenie wystąpień głos zabrał Prezes Koła Nr 8 Klub Górski ,,Orły” Pan Jacek Witas

Następnie odbyła się prezentacja Pana Krzysztofa Garduły pn. ,, O pewnej potyczce w Sękowej w 1915 r.”, po której nastąpiło podsumowanie dotychczasowych prac na cmentarzach z I wojny światowej na terenie Gminy Sękowa – sprawozdanie z pokazem zdjęć przedstawił Prezes Koła Nr 8 Klub Górski ,,Orły”. Pan Jacek przekazał Pani sołtys betonowy drogowskaz cmentarny wykonany na wzór austriackich, będzie zamontowany przy drodze wojewódzkiej nr 977 i pokazywał będzie kierunek nekropoli nr 77 w Ropicy Górnej. Wykonawcą tego drogowskazu jest Pan Tadeusz Knapik.

Po tej części oficjalnej nastąpił poczęstunek i wspólna biesiada opiekunów cmentarzy z mieszkańcami do późnych godzin wieczornych.

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ - kliknij***ZOBACZ RELACJĘ FILMOWĄ

Rekonstrukcja walk I wojny światowej w Niżnej Polance - Słowacja

W pięknej scenerii w miejscu gdzie toczyły się zacięte i krwawe walki w I wojny światowej dla ich upamiętnienia Słowacy już kolejny raz organizują rekonstrukcję tych wydarzeń. O zaciętości walk świadczą liczne cmentarze a także nazwanie góry Kastielnik o którą toczyły się walki „górą śmierci”. Rekonstrukcja odbyła się 30.09.2017 r. przy pięknej pogodzie na zboczu góry, 200 m powyżej cmentarz wojennego z WW. Przed główną bitwą rekonstrukcyjną, odbyły się uroczystości na miejscowym cmentarzu wojennym z I wojny światowej. O godz. 10.30 przed głównym pomnikiem cmentarnym złożono wieńce , orkiestra wojskowa odegrała hymny państwowe stron walczących a następnie księża prawosławni odmówili modlitwę za poległych żołnierzy.

Dla bardzo licznie zebranej publiczności, organizatorzy zaplanowali przed rekonstrukcją mnóstwo atrakcji.
- występ wojskowej orkiestry dętej
-występ chóru męskiego
- pokaz musztry wojskowej z epoki
- prezentacja mundurów i uzbrojenia
- wykłady historyczne
- zawody w gotowaniu wojskowych posiłków

O godz. 14.00 rozpoczęła się rekonstrukcja, przystąpiono do kilku potyczek oddziałów rosyjskich, pruskich i austro-węgierskich pod górą w miejscu autentycznej potyczki ponad 100 lat temu.

Można było zobaczyć:
- Atak austro-węgierskiej dywizji piechoty
- Atak rosyjskiej dywizji na zdobytą pozycję austro-węgierską
- Przybycie dywizji kawalerii austro-węgierskiej
- Pokaz artylerii z okresu I wojny światowej
- atak samolotów na pozycje wroga

Słowacy zadbali o przygotowanie terenu (okopy), pirotechnikę i o przybyłych rekonstruktorów. W rekonstrukcji oprócz oddziałów słowackich wystąpiły grupy z Czech, Rosji oraz z Polski GRH Gorlice i GRH Artyleria krakowsko-przemyska. GRH Artyleria z 2ma minenwerferami prowadziła silny ostrzał wystrzeliwując po ok. 20 ładunków „przyzwoitych” na każdy miotacz ,które robiły wrażenie na oglądających. Były one zsynchronizowane z wybuchami na polu walki. Artylerii wtórowały 2 ckmy szwarclose grupy gorlickiej. Po rekonstrukcji wszystkie grupy zebrały brawa od licznej publiczności.

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ Foto: Alexander Gucwa i Mirosław Załęski ***ZOBACZ FILMIK

Uroczystości przy pomniku ofiar Talerhofu w Czarnem.

30 września 2017 r. o godz. 14.00 w piękny słoneczny dzień przy pomniku św. Maksyma i Talerhowców w nieistniejącej obecnie wsi Czarne, gmina Sękowa, pow. Gorlice, odbyły się uroczystości patriotyczno – religijne związane z 100 rocznicą zamknięcia obozu w Talerhofie, połączone z otwarciem ścieżki edukacyjno – historycznej.
Proboszcz parafii prawosławnej w Gorlicach ks. dziekan dr Roman Dubec powitał przybyłych gości oraz wiernych i przedstawił historię ofiar Talerhofu.

Ośmiu duchownych prawosławnych na czele z JE biskupem Paisjuszem odmówili modlitwę do św. Maksyma Gorlickiego (Sandowicza) w intencji za zmarłe ofiary obozu w Talerhofie. JE ks. bp poświęcił pomnik i nowo powstałe plansze informacyjne znajdujące się przy ścieżce edukacyjno – historycznej. Wygłosił homilię do wszystkich zgromadzonych uczestników w której zwrócił uwagę na pokój między narodami i wręczył medale Świętego Męczennika Maksyma Gorlickiego, odznaczenia otrzymały trzy osoby:

- pan Dymitr Sabatowicz – starosta katedralny cerkwi w Gorlicach
- pan Józef Legutko – Nadleśniczy Nadleśnictwa Gorlice
- pan Jan Kosiorowski - Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie.

Następnie głos zabrała wójt gminy Sękowa Małgorzata Maluch, Roman Dziubina - Wiceprzewodniczący Rady Powiatu Gorlickiego,
Nadleśniczy Józef Legutko i pan por. Dymitr Sabatowicz.
Po wspólnym już historycznym zdjęciu organizator poprosił wszystkich uczestniczących w tej uroczystości na łemkowski bigos, który wszystkim bardzo smakował!

***

Talerhof ( niem. Thalerhof) to jedna z najtragiczniejszych kart w historii Łemków. W tej miejscowości leżącej nieopodal austriackiego Grazu zorganizowany został 4 września 1914 r. i trwał do końca 1917 r. obóz internowania "dla nielojalnych obywateli monarchii austro-węgierskiej".
Talerhof po dzień dzisiejszy uchodzi za symbol martyrologii Rusinów. W obozie znaleźli się także mieszkańcy ziemi gorlickiej, którzy byli oskarżeni o moskalofilstwo.
Przez obóz utworzony przez władze austro-węgierskie przewinęło się w latach 1914-1917 około 14 000 osób, w tym ponad tysiąc z powiatu gorlickiego. Terror, samowola administracji obozowej, głód, trudne warunki sanitarne, epidemia tyfusu spowodowały wysoką śmiertelność wśród więźniów (zarejestrowano 1767 przypadków śmierci, w tym pomiędzy 17 stycznia a 31 marca 1915 zmarły 524 osoby).

W 1914 roku praktycznie cała łemkowska inteligencja o poglądach rusofilskich została aresztowana przez władze austriackie. Wszyscy byli podejrzani o ewentualną współpracę z Armią Carskiej Rosji. Aresztowano głównie nauczycieli, duchownych, aktywnych politycznie chłopów. Jesienią 1914 roku w Thalerhofie przebywało około 6 tysięcy więźniów. Mimo, iż Łemkowszczyznę dotknął niewielki procent terenów objętych internowaniami to Łemkowie stanowili 25 % wszystkich aresztowanych. Wśród zatrzymanych znalazło się około 1950 Łemków. Największą część stanowili mieszkańcy:

• Łosia - 33
• Regietowa Wyżnego - 15
• Czernego - 18
• Długiego - 14
• Lipnej - 10
• Radocyny 12
• Nieznajowej - 6.

W maju 1917 roku obóz Talerhof zamknięto na rozkaz cesarza Karola I. Baraków nie rozebrano do 1936 roku, a w tym czasie zostały ekshumowane 1.767 zwłoki i pochowane w zbiorowej mogile w pobliskiej austryjackiej miejscowości Feldkirchen.
Niektórzy powrócili od razu, ale część osób miała zakaz powrotu do Galicji. Zrobili to dopiero po rozpadzie monarchii habsburskiej.
Zamknięcie obozu staje się początkiem nowej historii. Ludzie, którzy powrócili na łemkowską ziemię stali się aktywni po 1928 roku. Organizowali spotkania, prowadzili działalność mającą na celu upamiętnienie pomordowanych w obozie. Stawiano pamiątkowe krzyże, pomniki.

9 września 1934 r. z okazji 20 rocznicy śmierci Maksyma Sandowycza, w Czarnem odbyły się uroczystości ku jego czci oraz poświęcenie kaplicy i pomnika ofiar Thalerhofu. Na obchody przyjechał biskup krzemieniecki Szymon. Oprawa tej ceremonii była bardzo uroczysta, a gość honorowy witany z szacunkiem. W uroczystościach wzięło udział kilkudziesięciu księży, oraz około 7 tysięcy wiernych z całej Łemkowszczyzny. Podobne ceremonie odbywały się w kolejnych latach. Uroczystości w 1938 roku były połączone z 950 rocznicą chrztu Rusi Kijowskiej.

Na pomniku w Czarnem znajduje się napis pisany cyrylicą - inskrypcja w tłumaczeniu brzmi : ,,1914 - 1934. Pomnik męczennika o. Maksyma Sandowycza i Thalerhowców niewinnie straconych za Wiarę i Ruski Naród, Prawosławny Ruski Lud Łemkowszczyzny". Na terenie powiatu gorlickiego pomnik ku czci ofiar Thalerhofu stoi także w Bartnem przy cmentarzu wiejskim obok cerkwi greckokatolickiej (muzeum). Postawiono go w 1933 roku. Fundatorami byli wszyscy mieszkańcy wsi, a krzyż wykonał Osif Tarbaj.

Po I wojnie światowej w Galicji w kołach moskalofilskich powstał Kult Talerhofu organizowano zjazdy (w 1928 i 1934), wydawano książki i pamiętniki.
Na terenie ówczesnego obozu znajduje się teraz lotnisko Graz - Thalerhof. *** ZOBACZ GALĘRIĘ ZDJĘĆ - kliknij*** ZOBACZ FILMIK - kliknij

Zobacz także tu - kliknij

Polski pilot Franciszek Kornicki zwyciężył w plebiscycie "Telegrapha"

Ostatni żyjący dowódca polskiego dywizjonu lotnictwa z II wojny światowej Franciszek Kornicki zwyciężył w plebiscycie Muzeum Królewskich Sił Powietrznych (RAF) i dziennika "The Telegraph" na bohatera wystawy na stulecie RAF w 2018 roku.
Kornicki zdobył 325,1 tys. głosów - szesnaście razy więcej niż wszyscy pozostali rywale łącznie - wyprzedzając Sir Douglasa Badera (6,3. tys.) i Jackie Moggridge (2,6 tys. głosów).
Jestem bardzo zaskoczony i nawet trochę oszołomiony tą wiadomością - skomentował dla Newsweeka polski bohater. Byłem tylko jednym z wielu i znałem sporo lepszych ode mnie lotników. Samolotem latali ze mną też dwaj wspaniali pomocnicy. Bardzo żałuję, ale teraz nie jestem w stanie przypomnieć sobie ich nazwisk. Chciałbym o nich przypomnieć, bo zasługują na podobne uhonorowanie za to, co razem udało nam się osiągnąć - pisze lotnik w przesłanym przez jego syna komentarzu.

Franciszek Kornicki urodził się w 1916 r. w Wereszynie w woj. Lubelskim, po ataku na Polskę, Niemiec i Związku Radzieckiego latał przestarzałym myśliwcem PZL P.7. Po załamaniu polskiej obrony przebił się do Anglii przez Rumunię i Francję razem z tysiącami innych polskich lotników. Jego umiejętności pilotażu i dowódcze zostały docenione i w 1943 roku mając zaledwie 26 lat został najmłodszym dowódcą w polskim lotnictwie, obejmując dywizjon 308. Rok później został oficerem sztabowym. Po wojnie nie wrócił do komunistycznej polski, służył w RAF jeszcze 20 lat.
Jest aktywnym cżłonkiem brytyjskiej polonii, w 2016 roku obchodził setne urodziny, Jest ostatnim żyjącym polskim dowódcą szwadronu RAF z II Wojny Światowej.

Został wyróżniony Virtuti Militari, najwyższym wojskowym odznaczeniem w Polsce, za godne naśladowania dowodzenie, kiedy chroniąc grupy brytyjskich bombowców nad północną Francją nakazał pilotom brawurowy atak na grupę wrogich samolotów.
Dzięki zwycięstwu w plebiscycie podobizna Kornickiego zostanie umieszczona na zaplanowanej na przyszły rok wystawie z okazji 100-lecia RAF - tuż obok Spitfirea VB BL614, słynnego samolotu myśliwskiego, który był używany przez RAF w trakcie II wojny światowej, m.in. przez pilotów Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii.

Syn Kornickiego, Richard, który odpowiada m.in. za pomnik poświęcony polskim pilotom w pobliżu bazy RAF Northolt w zachodnim Londynie powiedział, że rodzina jest zachwycona wynikami plebiscytu. Dodał jednocześnie, że jego ojciec chciałby, aby równą uwagę poświęcano wszystkim, którzy wzięli udział w tej walce.
- Polska była jedynym krajem w Europie, który był okupowany przez nazistów, ale nigdy się nie poddał, utrzymując rząd i siły zbrojne walczące na emigracji, a wszystko zgodnie z mottem za waszą wolność i naszą - przypomina Richard Kornicki.
Podczas trwania głosowania Polacy motywowali się do wspierania polskiego pilota m.in. w mediach społecznościowych, gdzie jego historię opowiadała polska ambasada w Londynie, brytyjska ambasada w Warszawie, a także Polskie Radio Londyn i inne media polonijne.

In September 1939, Poland was invaded by both Hitler’s Germany and Stalin’s Russia, and the Polish Kornicki found himself flying an outdated PZL P.7 fighter in a losing battle. Undaunted by the collapse of Poland’s defences, he, like thousands of other servicemen, made his way to Britain to continue fighting. His ability as a pilot and quiet authority were noticed and, in February 1943, he took command of 308 Squadron which operated Spitfire Vbs. He was, at 26, the youngest squadron commander in the Polish Air Force. After surviving more than three years in the front line, Franciszek became a staff officer in 1944. After the war, Poland was controlled by Stalin’s communists, so he decided to remain in exile and joined the RAF; serving as an officer for over 20 years. Franciszek Kornicki has been an active member of the Polish community in Britain, the Polish Air Force Association in particular. In December 2016, he celebrated his 100th birthday. He is the last surviving Polish World War Two squadron commander.

73. rocznica pacyfikacji Jamnej i partyzanckiej bitwy Batalionu ,,BARBARA” 16. PP AK

24 września 2017 r. o godz. 10.15 w miejscowości Jamna, gmina Zakliczyn w pow. tarnowskim, odbyła się uroczystość patriotyczno - religijna z okazji 73. rocznicy pacyfikacji Jamnej i partyzanckiej bitwy Batalionu ,,BARBARA” 16. PP AK. Na placu przykościelnym pod pomnikiem poległych podczas pacyfikacji Jamnej, wstawili się licznie kombatanci, władze samorządowe, harcerze, uczniowie, oraz mieszkańcy, którzy uczcili gehennę jej mieszkańców, pomordowanych bestialsko przez okupanta niemieckiego i ofiar bitwy partyzanckiej podczas akcji „Burza”.
Odśpiewano hymn państwowy i odczytany został przez harcerza Apel Pamięci. Burmistrz Miasta i Gminy Zakliczyn pan Dawid Chrobak powitał uczestników uroczystości. W przemówieniu okolicznościowym głos zabrał jeden z ostatnich żołnierzy Batalionu ,,Barbara” płk dr Jerzy Pertkiewicz, który przedstawił tragiczną historię, jaka na Jamnej się wydarzyła z 25/26 września 1944 r.

Następnie złożono wiązanki kwiatów pod pomnikiem:

Pułkownik Jerzy Pertkiewicz
Poseł na Sejm Michał Wojtkiewicz
Starosta Tarnowski Roman Łucarz
Burmistrz Miasta i Gminy Zakliczyn Dawid Chrobak
Związek Sybiraków Józefa Łątka
O Andrzej Chlewicki
Komendant WKU w Tarnowie podpułkownik Piotr Waręcki
Córka kpt Borowskiego Leliwy Beata Palenik z mężem
Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej – koło Pleśna
1 Pułk Strzelców Podhalańskich Nowy Sącz por. Gucwa Józef
Harcerze seniorzy z chorągwi podkarpackiej
Zespół Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych im. Jana Pawła II w Gromniku
Szkoła Podstawowa im. Batalionu Barbara AK w Powęzowie
12 ZH „Niezłomni”
Zespół Szkolno – Przedszkolny im. Tadeusza Kościuszki w Paleśnicy
Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Zakliczynie
Szkoła Podstawowa im. Lanckorońskich w Zakliczynie
Stowarzyszenie Grupa Rekonstrukcji Historycznej 16 PP Ziemi Tarnowskiej Szkoła Podstawowa im. Armii Krajowej w Rzuchowej
Szkole Koło Krajoznawczo-Turystyczne „COMPASS” przy Szkole Podstawowej i Gimnazjum w Zakliczynie
Uczniowie Zespołu Szkół w Gromniku
Zespół Szkoły Podstawowej i Przedszkola w Filipowicach
Zespół Szkoły Podstawowej i Przedszkola w Gwoźdzcu
Szkoła Podstawowa w Stróżach
Szkolny Klub Historyczny im. AK przy Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 w Brzesku

Po oficjalnych uroczystościach na placu przy kościele p.w. Matki Bożej Niezawodnej Nadziei, wszyscy uczestnicy tej uroczystości udali się do miejscowego kościoła, gdzie odbyła się pod przewodnictwem Ojca Andrzeja Chlewickiego koncelebrowana Msza św. w intencji poległych i pomordowanych mieszkańców Jamnej.
Po mszy św. odbył się koncert zespołu ,,iGramy z Pokusą”
Na zgromadzonych czekała wspaniała grochówka żołnierska.

P.S.

W okolicach Jamnej działał od lipca do listopada 1944 roku 1 batalion partyzancki 16 pp. Armii Krajowej pod dowództwem kpt. Eugeniusza Borowskiego - "Leliwy" - batalion "Barbara".
73 lata temu, batalion „Barbara” na Suchej Górze przebijał się przez otaczające go wojska hitlerowskie i udał się na Jamną, gdzie powstało partyzanckie obozowisko składające się z około 600 żołnierzy AK.
25 września 1944 roku, tuż przed świtem, oddziały niemieckie, których trzon stanowił 5 pułk strzelców ukraińskiej dywizji SS " Galizien" - otoczył obozowisko partyzanckie w Jamnej. Partyzanci obserwowali ruchy wojsk niemieckich i aby uniknąć otwartej walki z przeważającymi siłami niemieckimi (ponad 4000), wycofali się na sąsiednie zalesione wzgórza, stwarzające dogodniejsze warunki do obrony. Po zaciętej i morderczej walce, partyzantom udało się znaleźć lukę w nieprzyjacielskim pierścieniu. Tędy wyprowadzono prawie pół tysiąca ludzi, między dwoma posterunkami esesmańskich karabinów maszynowych. Rano hitlerowski kocioł okazał się pusty, a na pobojowisku było ponad 100 zabitych i rannych esesmanów. Bolesne i dotkliwe były również straty partyzantów, ale niewspółmiernie mniejsze. Mimo znacznej dysproporcji sił, partyzanci wyszli z groźnego okrążenia, odnosząc zdecydowane zwycięstwo i zachowując nadal siły oraz wole walki z niemieckim najeźdźcą. Zemsta okupanta za przegraną bitwę skupiła się jednak na mieszkańcach Jamnej. Wieś płonęła przez całą noc z 25 na 26 września. Podczas pacyfikacji zginęło 27 osób.

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ