Newsy:

znalezionych: 965 na 193 stronach
« poprzednia -   1  2  3  4  5  6  7  8  9   - następna »

78. rocznica sowieckiej agresji na Polskę.

W niedzielę 17 września mija siedemdziesiąta ósma rocznica wkroczenia wojsk radzieckich do Polski. 17 września 1939 roku Armia Czerwona bez wypowiedzenia wojny zaatakowała Polskę. Zgodnie z radziecko - niemieckim porozumieniem zawartym w tajnym protokole paktu Ribbentrop - Mołotow Armia Czerwona przekroczyła granice Polski. Związek Radziecki złamał pakt o nieagresji, który miał obowiązywać do końca 1945 roku. Rosjanie zaatakowali niespodziewanie. Zaskoczeni Polacy nie byli w stanie stawić czoła przeważającym siłom radzieckim. Propaganda sowiecka określała agresję na Polskę jako "wyprawę wyzwoleńczą" w obronie "ludności zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi". Miejsce miały także masowe deportacje polskich obywateli (około 2 mln)
Armia Czerwona dopuściła się licznych zabójstw i mordów, zarówno na jeńcach wojennych, jak i na ludności cywilnej. Rozstrzelano m.in. generała J.K. Olszynę-Wilczyńskiego, Za stawianie zbrojnego oporu Armii Czerwonej dokonano zbiorowych egzekucji żołnierzy polskich w okolicach Wilna, w Rohatynie i Wólce Wytyckiej, jeńców wojennych maltretowano w Grodnie, Wołkowysku, Oszmianie, Mołodecznie, Nowogródku, Sarnach, Kosowie Poleskim i Tarnopolu. Dokonywano mordów na ludności cywilnej, nie oszczędzając kobiet i dzieci. Armia Czerwona zadała wiele bólu i cierpienia Polakom. Straty polskie wyniosły ok. 242 tys. wziętych do niewoli sowieckiej, ilość zabitych nie jest znana. Straty Armii Czerwonej ok. 10 tys. zabitych, rannych i zaginionych.
Dzięki naszym rodakom i przelanej polskiej krwi, dziś jesteśmy wolnym narodem. To przykre, że wielu Polaków nie wie nawet, co wydarzyło się 17 września 1939 roku.
PS
A kiedy nadszedł 17 września ruszyła czerwona zaraza ze wschodu wśród ofiar nazistów niemieckiej agresji wśród lasu krzyży ofiar i głodu. Sowiecka swołocz zalała nasz kraj zadała nam podwójny cios przyniosła śmierć terror zniszczenie zmieniła Rzeczypospolitej los. I zapłonęły polską krwią śniegi Syberii sowieckie gułagi obozy śmierci Katynia Miednoje i Ostaszkowa tu zbezczeszczono stan rycerski po jednej kuli we wszystkich głowach. Umierali z honorem i ciągle było słychać ich równy krok miarowy jak szli na śmierć z podniesioną głową pod Katyńskie rowy. Dymiły krematoria i słychać było raus gdy szła kolejna grupa do gazu to znów od wschodu krzyczano wpieriod ten był szczęśliwy co umierał od razu. Krwawiła Polska a łzy i krew płynęły jak nasza dumna Wisła och jakże ciężkie były te kajdany gdy nasza wolność nagle prysła. Minęły lata mamy wolny kraj obeschły łzy na twarzach i tylko pamięć w sercach naszych trwa i krzyże zmurszałe na leśnych cmentarzach. Za śmierć naszych synów za ból i łzy za sowieckie gułagi i poniżenie daj nam dziś szczęście kraju nasz nie tylko marzenia i dobrobytu cienie.
Henryk Siwakowski

Patriotyczne spotkania na ziemi śląsko - małopolskiej.

13 września 2017 r. o godz. 16-tej w prywatnym Muzeum Polsko-Amerykańskim „Hells Angel” w Wadowicach, odbyły się uroczystości związane z 73 rocznicą zestrzelenia nad Zygodowicami w pobliżu Wadowic, przez niemiecką artylerię przeciwlotniczą bombowca sił powietrznych USA B-24 Liberator „Hell’s Angel”. Od nazwy bocznej tego samolotu swoją nazwę przyjęło Muzeum.

W 1991 r. odsłonięto Obelisk Lotników Amerykańskich upamiętniający śmierć 6 członków załogi i 1 ofiary cywilnej tej katastrofy. Spotkanie miało na celu oddanie hołdu i pamięci lotnikom amerykańskim w 73 rocznicę bitwy o śląskie paliwo. Wystawa w muzeum jest dedykowana w szczególności pamięci polskich i amerykańskich lotników oraz żołnierzy Armii Krajowej, którzy oddali swe życie w walce o wolność Polski w latach I i II wojny światowej.

Właściciel Muzeum Pan Zygmunt Kraus podczas uroczystości zaprezentował zebranym swoje zbiory, które są owocem kolekcjonerskiej pasji całego życia. W Muzeum można było obejrzeć liczne elementy Liberatora B-24, rzeczy osobiste i umundurowanie lotników, a także pamiątki związane z udziałem amerykańskich lotników w walkach nad Polską. Odrębne miejsce poświęcono polskim lotnikom walczącym na frontach II wojny światowej. Inne pomieszczenia były poświęcone „Za naszą i waszą wolność – dzieje polsko-amerykańskiego braterstwa broni” – wśród eksponatów znajdują się oryginalne dokumenty i przedmioty osobiste związane z Tadeuszem Kościuszko, Kazimierzem Pułaskim, Ignacym Paderewskim, czy gen. Hallerem a także „Smoleńsk 2010 – pamiętamy” – wystawa poświęcona ofiarom katastrofy smoleńskiej, a w szczególności wybitnemu artyście – Wojciechowi Sewerynowi, twórcy m.in. pomnika katyńskiego w Chicago.

Na uroczystość przybyła delegacja wojsk Stanów Zjednoczonych stacjonująca w Polsce, licznie uczestniczyli członkowie Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP w Krakowie, uczniowie Zespołu Szkolno - Przedszkolnego w Ryczowie jak również przedstawiciele grupy gorlickiej SSLW RP w osobach: Aleksander Gucwa i Kazimierz Sacha. Książka pióra pana Aleksandra pt. ,,Odwaga i nadzieja”, która została wręczona panu Zygmuntowi w roku ubiegłym, znajduje się na poczesnym miejscu w tutejszym muzeum.

Po oficjalnych przemówieniach przez Zygmunta Krausa i Stanisława Wojdyłę – prezesa SSLW RP w Krakowie, wystąpiła Grupa "Radośni" działająca przy Towarzystwie Przyjaciół Skawiny, która pieśniami patriotycznymi i harcerskimi umilała rozpoczętą przy pięknej pogodzie koleżeńską biesiadę w ogrodach p. Zygmunta Krausa. Kol. Adam Woźniczka z Jurczyc zadbał, aby obok tego co dla ducha, było również coś dla ciała.

Natomiast przed uroczystościami kol. Aleksander Gucwa i kol. Kazimierz Sacha odwiedzili Pstrążne, pow. Rybnik, rodzinną miejscowość śp. mjr pil. Antoniego Tomiczka. Spotkali się z córką mjr, panią Alicją Koncewicz, odwiedzili grób i zapalili znicze. Następnie w Pszczynie (Jankowice) spotkali się z Rodziną Państwa Gawlików, krewnych sierż. mech. pokł. Wilhelma Balcarka z 1586 ESP, który zginął w Banicy – Krzywej (Beskid Niski) w sierpniu 1944 r.

Po 15 godzinach podróży i przejechaniu 600 km dotarliśmy szczęśliwie do swoich baz!!

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ*** ZOBACZ FILMIK - kliknij

VI MIĘDZYNARODOWY ZLOT DACII 1100 - 1410 DRUM BUN 2017 DOBIEGŁ KOŃCA !

W dniach od 07 do 10 września 2017 r. Kraków – Wieliczka – Biecz i Bartne gościły uczestników VI Międzynarodowego Zlotu Samochodów Dacia 1100 – 1410 Drum Bun. Było to wydarzenie szczególne, a celem organizatorów Michała i Stefci było pokazanie uczestnikom Krakowa – Miasta Królów Polski, Wieliczki oraz najpiękniejszych zakątków Pogórza i Beskidu Niskiego.

7 września po przejechaniu bezawaryjnym ponad 500 km w godzinach popołudniowych do Krakowa dotarła 10 samochodami Dacia, 25 osobowa grupa Rumunów uczestników VI Zlotu. Do sympatycznej grupy w podobnej ilości dołączyła grupa polskich miłośników i sympatyków tego ukochanego samochodu. Uczestnicy zlotu spotkali się w Klubie Kornet Drum Bun na imprezie powitalnej i kolacji. W spotkaniu uczestniczyli goście specjalni: Sterica Fudulea - Sekretarz Stanu Rządu Rumuni oraz Botond Levente Kovessi - I Sekretarz Ambasady Rumunii. O oprawę muzyczną zadbał Dj Mihai.

Na drugi dzień po śniadaniu wyjechaliśmy do Wieliczki, tu odbyła się parada przy kompleksie Solne Miasto, gdzie spotkaliśmy się z uczestnikami Rajdu Historycznego Polskiego. Następnie udaliśmy się do Magistratu gdzie zostaliśmy przyjęci przez Burmistrza Wieliczki pana Artura Kozioła.
W Wieliczce zwiedzano kopalnię soli i z powrotem wróciliśmy na lunch do Solnego Miasta.
Po obiedzie wyruszamy wielką kawalkadą 20 samochodów w stronę Beskidu Niskiego do Bartnego – gmina Sękowa, pow. Gorlice. Po przejechaniu około 150 km, w schronisku PTTK w Bartnem o godz. 20.00 nastąpiło zakwaterowanie a następnie dla wszystkich uczestników odbyło się spotkanie integracyjne podczas pieczenie barana przygotowanego przez miejscowego sołtysa pana Adama Kuziaka.

Trzeci dzień – w sobotę po śniadaniu pojechaliśmy do pobliskiej Banicy – Krzywa, gdzie znajduje się wspaniały monument poświęcony 7 polskim lotnikom, którzy zginęli 28 sierpnia 1944 r. niosąc pomoc materiałową dla Powstania Warszawskiego. Historię tego wydarzenia przedstawił miejscowy regionalista pan Aleksander Gucwa z Sękowej, członek Klubu Drum Bun. Po przejechaniu 20 km i zaparkowaniu na Rynku w Bieczu, miejscowy przewodnik pan Andrzej opowiedział bogatą historię miasta królewskiego Korony Królestwa Polskiego. Byliśmy na wieży ratuszowej, na średniowiecznych murach miejskich i w Muzeum Ziemi Bieckiej, które jest zlokalizowane w obiektach zabytkowych, w obrębie starówki Biecza. Wracamy do Bartnego na pyszny obiad przygotowany przez miejscowe panie. Następnie odbyła się modlitwa i poświęcenie wszystkich samochodów przez miejscowego księdza proboszcza z parafii prawosławnej. Po tej ceremonii udaliśmy się do miejscowej cerkwi pod wezwaniem Świętych Kosmy i Damiana – ks. proboszcz przedstawił historię tego obiektu.

W sobotę po południu w centrum wsi Bartne odbył się Piknik Karpacki, który swoją obecnością uświetnili: Jacek Juszkiewicz - Starosta Powiatu Wielickiego i Małgorzata Małuch - Wójt Gminy Sękowa. Na pikniku wystąpili artyści z Polski i Rumunii: zaprezentowały się dwa folklorystyczne zespoły łemkowskie – Mareszka i Teroczka, George Negrea przedstawił rumuńską muzykę popularną a na zakończenie odbył się koncert zespołu ,, Workaholic” z Krakowa - standardy bluesowe i rockowe.

Zespół Workaholic wystąpił w składzie:

Jan Purchla – wokal, gitara, Leszek Mierzwa – gitara, Waldemar Gołębski - instrumenty dęte, Tomasz Pachciarek – piano, Grzegorz Piećko– gitara basowa, Bart Kuraś – bębny, perkusja. Wszystko to odbywało się w takt muzyki tanecznej, która zakończyła się w późnych godzinach wieczornych.

10 września – czwarty dzień - niedziela

Po śniadaniu z mamałygą na czele, nastąpiło podsumowanie zlotu, rozdano nagrody.
O godz. 11-tej opuszczamy schronisko, wszyscy dojeżdżamy na przełęcz Magury Małastowskiej, tu znów pan Aleksander Gucwa opowiada historię ,,Bitwy pod Gorlicami” z czasów I wojny światowej i zapoznaje uczestników z historią cmentarzy wojennych na przykładzie cmentarza nr 60 na Przełęczy.
Tu nastąpiło oficjalne pożegnanie Gości z Rumunii, którzy udali się w kierunku przejścia granicznego w Koniecznej a pozostali w godzinach popołudniowych oglądali Miasto Królów Polskich.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za udział w VI MZD 2017 a organizatorom w osobach: Michał Sowa i Monika Stefańczyk, składam wyrazy szacunku, uznania i podziękowania za wkład pracy w organizację tej wspaniałej imprezy.

Alexander (nie mylić z Alexandrionem) Gucwa

PS

Mam nadzieję, że miłość do tego rumuńskiego auta Dacia, do Rumunii i Polski, w dalszym ciągu wpisze się w kalendarz imprez i już w niedługim czasie będziemy mogli wspólnie bawić się na kolejnym zlocie samochodów Dacia!

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ - kliknij

Spotkanie autorskie z Robertem Biedroniem

4 września 2017 r. przy pełnej sali widzów, w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Stanisława Gabryela w Gorlicach, odbyło się spotkanie autorskie z Robertem Biedroniem.
Spotkanie dotyczące książki „Pod prąd”, będącej wywiadem-rzeką przeprowadzonym przez Magdalenę Łyczko z Prezydentem Słupska, poprowadziła Joanna Kalisz-Dziki Dyrektor MBP w Gorlicach. Wydarzenie cieszyło się z dużym zainteresowaniem gorliczan, którzy chętnie zadawali pytania i aktywnie uczestniczyli w rozmowach.

Gorlice Robert Biedroń odwiedził w związku z VI Spotkaniem progresywnych prezydentek i prezydentów, burmistrzów i burmistrzyń w Gorlicach w dniach 2-4 września.
Robert Biedroń - absolwent politologii i nauk społecznych na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. Konsultant organizacji praw człowieka w Polsce i za granicą. Jest pomysłodawcą i prezesem Kampanii Przeciw Homofobii. W 2011 roku wybrany na posła ziemi gdyńsko-słupskiej. Robert Biedroń – polski polityk, działacz na rzecz osób LGBT i publicysta. Założyciel i w latach 2001–2009 prezes Kampanii Przeciw Homofobii, od 2011 do 2014 poseł na Sejm VII kadencji, od 2014 prezydent Słupska.

Jak mówi o sobie: „Jestem chłopakiem z Krosna, któremu często idąc pod prąd udaje się spełniać swoje marzenia. Liderem, który umie prowadzić dialog i pociągać za sobą ludzi. Synem, bratem, kolegą i w końcu też partnerem Krzyśka. Człowiekiem kochającym i szanującym naturę, z empatią patrzącym na los zwierząt. Politykiem, który kocha Polskę, stawia na zrównoważony rozwój, nowoczesne, uczciwe państwo dające równe szanse każdemu, wspierające edukację i kulturę, zapewniające bezpieczeństwo i rozwój. Ale przede wszystkim jestem i zawsze będę sobą, Robertem Biedroniem.”

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ

78.rocznica wybuchu II wojny światowej.
Kampania wrześniowa na ziemi gorlickiej.

Z godnie z ustaleniami narady 11 sierpnia 1939 roku w Generalnym Inspektoracie Sił Zbrojnych na wypadek wojny z Niemcami ziemię gorlicką miała bronić 2. Brygada Górska "Nowy Sącz" wchodząca organizacyjnie w skład armii "Karpaty". Jednym z jej oddziałów był utworzony naprędce batalion Obrony Narodowej" Gorlice" rozlokowany na odcinku Gładyszów - Uście Ruskie. Brygada ta prócz Gorlic miała osłaniać również Grybów, Muszynę oraz Nowy Sącz i w ocenie samego dowódcy zadanie to znacznie przekraczało jej możliwości.

Spokojnie do 4 września

1 września 1939 roku mieszkańców Gorlic obudził ryk przelatujących nad miastem niemieckich samolotów bombowych lecących w stronę Jasła. Wywołał on popłoch w mieście, będąc namacalnym dowodem, że wojna z Niemcami stała się faktem. W tym samym czasie oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza wchodzące w skład 2. Brygady Górskiej zostały zaatakowane w okolicach Czorsztyna przez niemiecki pułk pancerno-motorowy i wobec przewagi nieprzyjaciela musiały opuścić swoje stanowiska. Natomiast na granicy, gdzie stacjonował Batalion Obrony Narodowej "Gorlice" panowała cisza. Prowadzono nasłuch, obserwację granicy i terenów Słowacji. Oprócz ruchu małych oddziałów piechoty nieprzyjaciela nie zaobserwowano jednak nic szczególnego. Ośmielony takim stanem rzeczy dowódca BON" Gorlice" kpt. Stanisław Czwiertnia wydał rozkaz dokonania wypadu na terytorium Słowacji w celu wysadzenia mostu przed miejscowością Becherow, co miało uniemożliwić zmotoryzowanym wojskom niemieckim szybkie przedostanie się w okolice Wysowej. Most wysadzono, ale sukces okupiono stratą strzelca Władysława Jurkiewicza.

Pierwsze potyczki z nieprzyjacielem

Do 4 września 1939 roku batalion ON" Gorlice" nie miał styczności z nieprzyjacielem. Dopiero w południe - 5 września 1939 roku batalion ON "Gorlice" odparł pod Hańczową i Gładyszowem podjazdy niemiecko-słowackie. W tym czasie oddziały 2. Brygady Górskiej toczyły ciężkie walki w obronie Nowego Sącza. Wobec przewagi niemieckiej dowódca płk Aleksander Stawarz podjął decyzję, aby pod osłoną nocy wycofać część swoich oddziałów do rejonu Grybowa. Tam istniała realna możliwość obrony dzięki wykorzystaniu wzgórz na wschodnim brzegu Białej.

Realizując ten plan oddziały 2. Brygady Górskiej rankiem 6 września 1939 roku przygotowały do obrony swoje pozycje. Około południa niemiecka 2. Dywizja Górska i armijny pułk rozpoznawczy pancerno-motorowy mocno wspierane artylerią natarły w rejon Bobowej i Wilczysk, na pozycje grupy mjr Bolesława Miłka oraz w rejon Polnej i Grybowa na stanowiska 1. pułku piechoty Korpusu Ochrony Pogranicza. Po ciężkiej walce batalion 4. pułku strzelców podhalańskich por. Jerzego Wołoszyna utracił Wilczyska i nieprzyjaciel zaczął posuwać się w kierunku Stróżnej. Na prawym skrzydle, przy szosie do Woli Łużańskiej widać było nieprzyjacielską kawalerię. Wobec powagi sytuacji mjr Bolesław Miłek wydał rozkaz do kontrataku w celu zepchnięcia Niemców. Akcja zakończyła się powodzeniem. O zmroku grupa mjr Bolesława Miłka wycofała się w okolice Stróżnej, gdzie zorganizowała obronę na przylegających wzgórzach.

Odwrót do Jasła

Na południowym odcinku obrony po ciężkich walkach, nieprzyjaciel włamał się między Grybowem, a wzgórzem Chełm koło Ropy w ugrupowanie 2. Brygady Górskiej i posuwające się od Krynicy oddziały rozpoznawcze 99. pułku strzelców górskich z niemieckiej 1. Dywizji Górskiej natarły pod wieczór bez powodzenia na pozycje polskie w rejonie Klimkówki. Nie odczuwano natomiast większego nacisku niemieckiego na południowym wschodzie w rejonie Hańczowej i Wysowej oraz w rejonie Gładyszowa, gdzie doszło tylko do starć patroli. W tych okolicznościach przeniesiono dowództwo 2. Brygady Górskiej do Gorlic, gdzie wieczorem przybył dowódca grupy operacyjnej" Jasło" gen. Orlik-Łukoski, aby osobiście zorientować się w sytuacji na froncie brygady. Stwierdziwszy, że jest ona niezwykle ciężka, nakazał brygadzie dalszy odwrót do rejonu Gorlice - Jasło.

Według szybko zredagowanych rozkazów oddziały brygady zaraz po zapadnięciu nocy rozpoczęły marsz do rejonu: Biecz, Gorlice, Bednarka i jeszcze tej samej nocy z 6 na 7 września 1939 roku dowództwo 2. Brygady Górskiej przeniosło się z Gorlic do Jasła. Powiadomiony o odwrocie dopiero przed świtem 7 września 1939 roku batalion ON "Gorlice" wycofał się z Gładyszowa do Folusza pozostawiając 1. kompanię kpt. Józefa Fryzela w Zdyni z zadaniem opóźniania marszu nieprzyjaciela. Natomiast, rozkaz o odwrocie nie dotarł do grupy mjr Bolesława Miłka znajdującej się w okolicach Łużnej i została ona odcięta od swoich oddziałów.

Ciężkie walki 7 września

Nad ranem 7 września rozkaz odwrotu dotarł do 1. pułk piechoty Korpusu Ochrony Pogranicza ppłk Władysława Ziętkiewicza, który prowadził 6 września 1939 roku ciężkie walki broniąc Gorlic.
Oderwanie się w tych warunkach od nieprzyjaciela stanowiło trudne zadanie i mogło doprowadzić do dużych strat. Kiedy jednak nadeszły meldunki, że o świcie niemiecka 1. Dywizja Górska rozpoczęła działania zaczepne w okolicach Hańczowej i Gładyszowa dowódca 2. Brygady Górskiej powziął decyzję bezzwłocznego odwrotu za dnia. Pierwszy oderwał się 2. batalion Korpusu Ochrony Pogranicza mjr. Augustyna Sawczyny osiągając rejon Jasła we wczesnych godzinach popołudniowych. Gorzej powiodło się 1. batalionowi Korpusu Ochrony Pogranicza" Skole" mjr. Jerzego Dembowskiego. Batalion ten wycofując się z Gorlic na Nowy Żmigród przez most na Ropie natknął się na nieprzyjaciela. Nie mógł się szybko rozwinąć do walki ponieważ w mieście włączono do kolumny nieuzbrojoną kompanię roboczą i dużą liczbę ewakuowanych osób cywilnych. Musiał zatem przyjąć walkę w niekorzystnych warunkach i poniósł duże straty. Zginął między innymi adiutant 1. batalionu Korpusu Ochrony Pogranicza kpt. Florian Wawrykiewicz i lekarz tego batalionu mjr dr Stanisław Otfinowski. Do Jasła dotarli dopiero nad ranem 8 września.

Płonęły domy w Rozdzielu

Wycofujące się w kierunku Jasła oddziały polskie przez cały czas toczyły potyczki z niemieckimi podjazdami motorowymi, które pojawiały się w najmniej oczekiwanych miejscach wybierając dla siebie najbardziej dogodne pozycje do ataku. Tylko dzięki męstwu żołnierzy straty podczas odwrotu były niewielkie. Do takiej potyczki doszło w Rozdzielu, gdzie zginął niemiecki oficer i kilku niemieckich żołnierzy. Nazajutrz po tym wydarzeniu Niemcy spalili kilka domów w centrum wsi, a ośmiu mieszkańców wsi biegnących na ratunek zastrzelili. Był to pierwszy tragiczny akt terroru zastosowany wobec ludności cywilnej na ziemi gorlickiej.
Jak wspomniano wcześniej, do grupy mjr Bolesława Miłka, znajdującej się w okolicach Łużnej, nie dotarł rozkaz odwrotu i grupa została otoczona przez wojska niemieckie. Zdecydowano przebijać się na południowy wschód przez Polną, lasami do Szymbarku, a później na Małastów.

Jedyne zwycięstwo w Szymbarku

Dzięki całkowitemu zaskoczeniu grupie udało się przebić. Straty były niewielkie i wynosiły zaledwie kilku rannych. Następnie kontynuowano marsz lasami na południe. Patrole wysłane przez oddział do Szymbarku stwierdziły posuwanie się niemieckiego oddziału konnego w kierunku Gorlic. Wykorzystując zaskoczenie zdecydowano się uderzyć na Niemców. Przewidywana potyczka w krótkim czasie przekształciła się w ciężki bój, gdyż do Szymbarku nadciągnęły poważne siły niemieckie z artylerią. Walka trwała do późnego popołudnia, ale w efekcie odniesiono zwycięstwo i nieprzyjaciel został wyrzucony z Szymbarku. Było to jedno z nielicznych zwycięstw odniesionych na ziemi gorlickiej przez wojsko polskie podczas kampanii wrześniowej. Okupione ono zostało śmiercią 13 żołnierzy polskich i dwudziestoma kilkoma rannymi. Grupa ta po boju skierowała się lasami do Małastowa, gdzie przebywała do czasu kapitulacji Warszawy. Po upadku stolicy mjr Bolesław Miłek rozpuścił ludzi do domów, a sam próbował przedostać się na Węgry. Niestety dostał się do niewoli niemieckiej. Na cmentarzu wojennym nr 74 z I wojny światowej, idąc alejką w kierunku krzyża, po prawej stronie znajduje się grób sześciu żołnierzy polskich z 1 Pułku Strzelców Podhalańskich, którzy polegli w potyczce z Niemcami 7 września 1939 roku.
Wieczorem 7 września 1939 roku do Gorlic weszli Niemcy
Walki z Niemcami we wrześniu 1939 roku na ziemi gorlickiej trwały trzy dni. Broniący jej żołnierze 2. Brygady Górskiej okazywali prawdziwe męstwo, walcząc bez broni ciężkiej, przeciwpancernej i przeciwlotniczej z kilkakrotną przewagą liczebną i techniczną nieprzyjaciela. W walkach na ziemi gorlickiej zginęło 72 żołnierzy Wojska Polskiego, w tym 5 oficerów, a ponad 100 odniosło rany. Chluba ziemi gorlickiej — batalion Obrony Narodowej "Gorlice" dzielnie odpierał ataki podjazdów niemiecko-słowackich przez dwa dni, a następnie wycofał się górskimi szlakami w rejon Folusza, a potem w rejon koncentracji w Krościenku Wyżnym koło Krosna, gdzie został zaskoczony i rozbity. Niemniej, mimo tak krótkiego szlaku bojowego, batalion spełnił z honorem swój obowiązek żołnierski wykazując hart ducha i wolę walki w obronie Ojczyzny.
Źródło: Andrzej Ćmiech