Newsy:

znalezionych: 925 na 185 stronach
« poprzednia -   2  3  4  5  6  7  8  9  10   - następna »

Ryszarda Sopali powroty do korzeni

Jestem spełniony. Ziściły się wszystkie moje marzenia, życzenia i zamiary. Odbyłem kolejną pielgrzymkę (często myślę, czy aby nie ostatnią) w rodzinne strony, które były, są i będą tym moim miejscem kultu, miejscem narodzenia. Wracamy do źródeł...Każdy powrót do Polski, to tak jak powrót pod znajomą strzechę rodzinnego domu. Człowiekowi potrzebne jest piękno krajobrazu, które na zawsze w nim tkwi. Piękna jest ziemia gorlicka. Świadczą o tym przydrożne, pięknie rzeźbione kapliczki z troską pielęgnowane, coraz rzadsze drewniane kościoły i urokliwe cerkiewki – prawdziwe skarby architektury ludowej.

Było kilka powodów, by znów być wśród swoich, powędrować po tak bliskich mojemu sercu terenach. Choć przyszło mi żyć daleko od Polski, to nadal czuję się jej synem i nic, co jej dotyczy nie jest mi obojętne.
Zostałem zaproszony na koleżeński Zjazd Maturzystów, rocznik 1966. W 50 lat po zdaniu egzaminu dojrzałości spotkałem się w Liceum Ogólnokształcącym w Bobowej z byłymi uczniami. Po nostalgicznym spacerze po Bobowej, złożyliśmy kwiaty i zapaliliśmy znicze na grobach zmarłych nauczycieli, oddając należną cześć tym spośród nas, którzy odnaleźli wieczny pokój, tym którzy pozostawili w nas cząstkę siebie, okruchy czegoś nieuchwytnego...Nas „profesorów” z tamtego okresu zostało tyko dwóch, dlatego podczas wspólnego biesiadowania odżyły stare wspomnienia i przeżycia. Dużo rozmawialiśmy o szkolnych czasach, o tym, co było i jest godne utrwalenia.

Gromkie „Witamy was! Alleluja!” zabrzmiało w środę, 20.07.2016 tuż przed południem na gorlickim rynku. Tak grupa woluntariuszy z księdzem wikarym z parafii p.w. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny witała pielgrzymów przybyłych na Światowe Dni Młodzieży. Wcześniej, w poniedziałek (18.07.) przybyła do Sękowej (niedaleko Gorlic) grupa Włochów, a we wspomnianą środę do Gorlic dojechali goście z Niemiec i Ukrainy. Cerkiew w Kwiatoniu (pod Gorlicami) gościła grupę peruwiańskich Indian. Po wspólnym spotkaniu na modlitwie młodzi zostali przyjęci przez osiemnaście gorlickich rodzin. Gorliczanie, a wśród nich i ja powitali młodych pielgrzymów podczas integracyjnego spotkania w Parku Miejskim. Następnego dnia, w godzinach wieczornych na gorlickim rynku przy chrześcijańskiej muzyce był czas na wspólną zabawę.

Do poniedziałku (25 lipca), kiedy wyjechali na spotkanie z Ojcem Świętym, mieszkali w Gorlicach i zwiedzali okolicę. Odwiedzili muzeum etnograficzne w Nowym Sączu, zapoznali się z historią przemysłu naftowego w muzeum w Bóbrce (koło Krosna) i skansenie Magdalena (przedmieścia Gorlic). Zobaczyli miejsca, gdzie Ignacy Łukasiewicz spędził lata, pracując nad swym wynalazkiem – lampą naftową. Mieli okazję zobaczyć dwie największe nekropolie z okresu I wojny światowej: dominującą nad miastem Górę Cmentarną (pochowanych jest tu 846 żołnierzy trzech armii) oraz Cmentarz na Pustkach (Łużna). Architektura cmentarna jest mocno wkomponowana w karjobraz zalesionego amfiteatralnego zbocza Pustek (pochowano tu 1204 żołnierzy z armii austro-węgierskiej, rosyjskiej i niemieckiej). Dzięki pielgrzymom mieliśmy okazję uczestniczyć w dwujęzycznych mszach świętych. W tych dniach przedzjazdowych do Gorlic i okolicznych wiosek z dekanatu gorlickiego i bieckiego przyjechało na Światowe Dni Młodzieży ponad 400 pielgrzymów. Młodzież budowała symboliczne mosty, a nie mury.

Włoszki były zachwycone otwartością Polaków, a szczególnie ich gościnnością. Wszyscy żałowali, że muszą wyjeżdżać, bo miasto i okolice piękne. Trudno im było rozstać się z rodzinami, u których mieszkali. Przyrzekali, że jeszcze się zobaczą, obiecywali sobie, że za trzy lata polecą razem do Panamy na kolejne ŚDM. Spotkanie z tłumem kolorowej młodzieży pokazało, że pomimo odmiennych kultur mamy sobie bardzo dużo do zaoferowania. Świetną organizację Światowych Dni Młodzieży w Krakowie dobrze ocenił papież na pokładzie polskiego dreamlinera. Przypomniał o potrzebie dialogu międzypokoleniowego i na nowo odnalazł naszą polską dobroć.

Miesiąc sierpień zaczął się dla mnie nostalgicznie. W godzinę „W” w całym kraju zawyły syreny. W Warszawie na minutę ustał ruch, zatrzymały się samochody i zatrzymali mieszkańcy stolicy. Uroczystości związane z obchodami 72-rocznicy Powstania Warszawskiego trwały cały dzień, a zakończyły wieczornym śpiewaniem pieśni powstańczo - patriotycznych. I w tym momencie docierał do mnie fakt kształtowania przez lata różnymi sposobami i przez różne osoby umiłowania Ojczyzny.

Kolejnym wielkim wydarzeniem o charakterze patriotycznym były dwudniowe obchody 100-tnej rocznicy odwiedzin przez Marszałka Józefa Piłsudskiego Bolesława Wieniawy – Długoszowskiego w jego dworku w Bobowej. Myślą przewodnią uroczystości, które odbyły się w dniach 19-20 sierpnia było: „Piłsudski i Wieniawa – wielcy Polacy w służbie Ojczyzny”. Najważniejszym punktem uroczystości było odsłonięcie pomników (popiersi) Marszałka Józefa Piłsudskiego i jego adiutanta gen. Bolesława Wieniawy- Długoszowskiego.
Pomniki stanęły w pobliżu odrestaurowanego dworku Długoszowskich, w którym obecnie znajduje się Szkoła Muzyczna I stopnia. Przypomnę, że dworek był własnością Długoszowskich od roku 1897. Przed wojną mieszkał tu Bolesław Wieniawa- Długoszowski. W 1946 roku dwór został przejęty przez starostwo w Gorlicach. Zorganizowano w nim Liceum Ogólnokształcące (w którym przepracowałem 10 lat). W 2009 roku zabytek wrócił do potomka rodu, który nie mając środków na jego renowację, odsprzedał budynek prywatnej osobie. Dwór znajdował się w opłakanym stanie. Został ponownie sprzedany. Tym razem trafił w dobre ręce. Nowy właściciel z Nowego Sącza natychmiast ruszył z remontem, ponieważ burmistrz Bobowej obiecał, że kupi budynek, jeżeli zostanie on dostosowany do potrzeb szkoły muzycznej. Utworzenie szkoły graniczyło z cudem, ale zakończyło się pełnym sukcesem i od 1 września 2014 roku działa samorządowa Szkoła Muzyczna I Stopnia.

O tym, że Marcin Kromer ocalił „dzielnych Sarmatów od zapomnienia i opromienił sławą swój rodzinny Biecz”, wiedzą prawie wszyscy (Biecz wspominałem w artykule z serii „Wielka historia małych miast” w Biuletynie Nr.105). Piękne maisto Marcina Kromera, biskupa, jednego z najwybitniejszych polskich humanistów, dziś zdobiące swym zespołem zabytków malownicze południe Małopolski, zdaje się być idealnym miejscem dla festiwalu muzyki dawnej. Zabytki architektury i rzeźby, gmachy kościołów – świadkowie minionych epok domagają się przypomnienia tej muzyki. Muzyczny „Kromer Festiwal”, który odbył się po raz drugi w Bieczu obejmował niemal pełne pięć stuleci. Ta wyjątkowa impreza trwała od 11 do 14 sierpnia, prowadząc słuchaczy przez epoki średniowiecza, renesansu i baroku. Nie mogłem nie wziąć udziału w tej imprezie, tym bardziej, że jeden z koncertów odbywał się w Kolegiacie Bożego Ciała, w której moi Rodzice w roku 1938 zawarli związek małżeński. Podczas koncertu zespołu muzycznego „Mala Punica”, który odbył się w niebywałej scenerii iluminacji świetlnych zamiast słuchać dawnej muzyki tworzyłem własną wizję, próbując sobie wyobrazić Rodziców stojących przed głównym ołtarzem dziesiątki lat temu.

Festiwal w Bieczu był jednocześnie festiwalem gwiazd, na którym gościła światowa plejada artystów specjalizujących się w muzyce dawnej. Jeden z organizatorów Festiwalu powiedział, że „Kromer Festiwal to festiwal gwiazd, festiwal historii muzyki opowiedzianej gwiazdami”. Spotkała mnie jeszcze jedna przyjemność artystyczna. Muzeum Regionalne PTTK im. Ignacego Łukasiewicza w Gorlicach zaprosiło mnie na tzw. finisaż (nie było wernisażu) pod tytułem „Baśnie Karpackie”. Było to zakończenie wystawy jednego z gorlickich malarzy, który w swoich pracach ukazał baśniowy świat Podkarpacia. Dotykałem mojej Ziemi poprzez odwiedzanie pięknych zakątków, spotkania z przyjaciółmi, odwiedzanie chorych kolegów.

Chwile pożegnań zawsze są bardzo trudne. Ale uwieńczeniem mojej wizyty w Polsce był ślub wnuczki mojej Siostry. Zaproszenie na wesele stało się magnesem, aby powrócić do korzeni, poprzez wspomnienia, długie niekończące się rozmowy, wymianę zdjęć i po prostu przebywanie z najbliższą rodziną. Pozostała radość, że następne pokolenie będzie dążyć do tego, co już niemal za nami. W myśl „Księgi Rodzaju” będą czynić sobie ziemię poddaną (por.3.15)

Ryszard Sopala

"Ryszarda Sopali powroty do korzeni - kliknij"

Upamiętnili 35. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Gorlicach i w Bobowej.

Stan wojenny władze PRL wprowadziły w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku, na terenie całej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, na polecenie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Tej samej nocy na terenie całego kraju aresztowano oraz internowano czołowych działaczy opozycji. Zdelegalizowano NSZZ „Solidarność”. Stan wojenny został zawieszony 31 grudnia 1982 roku a zniesiono 22 lipca 1983 roku, przed wizytą papieża Jana Pawła II w Polsce. W trakcie jego trwania z rąk milicji oraz SB zginęło kilkadziesiąt osób.

W tym roku mija 35 rocznica wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Urząd Miasta Gorlic i Bobowej wraz z GRH 1915 Gorlice, PTH Nowy Sacz i Stowarzyszeniem I Pułku Strzelców Podhalańskich w Nowym Sączu, zorganizował inscenizację wprowadzenia stanu wojennego oraz obchody Dnia Pamięci Ofiar Stanu Wojennego, które odbyły się w niedzielę 11 grudnia 2016 r. o godz. 10.30 na gorlickim Rynku, a o godz. 11.30 w Bazylice Mniejszej uroczysta Msza Święta w intencji Ojczyzny i Ofiar Stanu Wojennego. Po mszy zgromadzeni udali się na cmentarz gdzie złożyli kwiaty i znicze pod Krzyżem Katyńskim i tablicą pamiątkową ks. Jerzego Popiełuszki. Inscenizację powtórzono na Rynku w Bobowej w godzinach popołudniowych.

Organizatorzy zadbali o to, by przypomnieć widzom polską rzeczywistość w czasach PRL. Poza patrolami ZOMO na ulicach były też widoczne rozpalone koksowniki, pojazdy Milicji Obywatelskiej, ulotki, grupy zmilitaryzowane i protestujący opozycjoniści. Można było zobaczyć też stałe posterunki wojskowe jak również kontrolę pojazdu, sprawdzanie tożsamości oraz manifestację opozycjonistów.

Inscenizacja miała na celu przypomnienie tragicznych wydarzeń stanu wojennego oraz pobudzenie do refleksji nad całym okresem PRL-u.

Pamiętamy o stanie wojennym - Inscenizacja na gorlickim rynku - kliknij

Pamiętamy o stanie wojennym - Inscenizacja na bobowskim rynku - kliknij

Wernisaż prac snycerskich „Nowe życie drewna”

10 grudnia 2016 r w Wiejskim Domu Kultury i Turystyki w Klimkówce odbył się wernisaż prac snycerskich uczestników projektu, realizowanego przez Zagrodę Maziarską w Łosiu (oddział Muzeum Dwory Karwacjanów i Gładyszów w Gorlicach). Projekt pod nazwą „Nowe życie drewna” – obejmujący roczne warsztaty snycerskie, otrzymał dofinansowanie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w ramach pilotażowego zadania pod nazwą „Mistrz Tradycji”. Celem nowego zadnia, miał być międzypokoleniowy przekaz unikatowych umiejętności i wiedzy w lokalnej społeczności. W czasie warsztatów 7 osób: z Łosia, Klimkówki, Bielanki Gorlic i Pagorzyny uczyło się snycerki od Bogdana Kareła – łemkowskiego snycerza, którego rodzina pochodzi z Łosia.

Tworzone prace nawiązywać miały do rzemiosła łemkowskiego i sztuki kościoła obrządku wsch. Nie był to przypadek. Największą pasją Bogdana Kareła jest rzeźbienie ikon. Tworzy on również przedmioty użytkowe wzorując się na ludowej snycerce, która na Łemkowszczyźnie, rozpowszechniła się nie tylko jako rzemiosło wiejskie, ale także jako rzemiosło artystyczne.
W ciągu roku, na warsztatach w Zagrodzie Maziarskiej i Klimkówce, uczniowie poznawali tajemnice snycerki, rzeźbiąc najpierw proste formy użytkowe – tacki w kształcie liścia, a następnie dekoracyjne ornamenty i ramy. Dwóch snycerzy podjęło się rzeźbienia ikon. Sebastian z Bielanki wyrzeźbił Mandylion, Maciek - ikonę Chrystusa Dobrego Pasterza. Choć rzeźbiono w lipie - które jest wdzięcznym materiałem, zdarzały się niespodzianki, które utrudniały pracę snycerzom. Pojawiały się nagle sęki, zmieniała się struktura włókien lub kolor drewna. Nikt z uczestników warsztatów jednak się nie zniechęcił, wszyscy dotrwali do końca projektu. Chcą też kontynuować swoją przygodę ze snycerką. Tym samym projekt przyniósł oczekiwane efekty. Uczniom dał narzędzia: wiedzę i umiejętności, „mistrzowi tradycji” – przekonanie, że jego umiejętności nie zaginą.

Nowa tablica informacyjna przy pomniku 7 lotników polskich w Banicy koło Krzywej

NOWA I STARA TABLICA OBOK POMNIKA 7 LOTNIKÓW POLSKICH W BANICY - KRZYWEJ

6 grudnia 2016 r. obok pomnika 7 lotników polskich w Banicy koło Krzywej, gmina Sękowa, pow. Gorlice, woj. Młp, zainstalowano nową tablice informacyjną. Poprzednia tablica istniała od sierpnia 2009 r. tj. od momentu wybudowania nowego pomnika. Obecna tablica uwzględnia nową szatę graficzną ( mapka przelotu, logo 301 DB, tablica z 1969 r, i tabliczkę znamionową Halifaxa) oraz nowy tekst z uwzględnieniem wszystkich osób, którzy przyczynili się do powstania tej historii.
Tablice edukacyjno - informacyjne będą w skuteczny sposób przekazywać wiedzę na temat tego wypadku i stanowią doskonały sposób na reklamę regionu, zważywszy ze znajdują się na szlaku i ścieżce edukacyjnej Beskidu Niskiego.

Poniżej przedstawiam pełny tekst znajdujący się na nowej tablicy

Wieczorem 27 sierpnia 1944 roku załoga kpt. nawigatora Franciszka Omylaka i ppor. pilota Kazimierza Widackiego wystartowała z bazy lotniczej Campo Casale koło Brindisi na południu Włoch na swoje piąte zadanie pomocy materiałowej dla Powstania Warszawskiego. Załoga należała do 1586 Eskadry Specjalnego Przeznaczenia sformowanej w listopadzie 1943 roku na bazie 301 Dywizjonu Bombowego.

W nocy z 27 na 28 sierpnia o godzinie 2:33 załoga wracająca znad Kampinosu k/Warszawy została zestrzelona przez niemieckiego myśliwca JU-88 a Halifax rozbił się tutaj, we wsi Banica koło wsi Krzywa, po drugiej stronie drogi patrząc od strony pomnika. Poległo 7 polskich lotników, których krótkie biogramy znajdują się na drugiej planszy. Przez długie lata utrzymywano jakoby Halifax z załogą zatonął w Adriatyku.

Miejscowa ludność pochowała niezidentyfikowanych lotników w miejscu upadku samolotu. W marcu 1945 roku poległych przeniesiono na cmentarz w Krzywej, a w 1969 roku z inicjatywy gorliczanina Ludwika Duszy, żołnierza Batalionów Chłopskich i społecznika, ufundowany został pomnik z tablicą pamiątkową widoczną na zdjęciu po prawej stronie. Treść tablicy wynikała z ówczesnej wiedzy o zdarzeniu. W 1980 roku przeprowadzono kolejną ekshumację i szczątki lotników przeniesiono na Brytyjski Cmentarz Wojenny w Krakowie jako szczątki dwóch członków załogi samolotu Liberator, który rzekomo rozbił się z nimi w Banicy a faktycznie z całą załogą został zestrzelony w Olszynach koło Gorlic.

W 1994 roku Michał Kręc i Marcin Danielewicz znaleźli w miejscu katastrofy kilka części samolotu, m.in. eksponowaną na zdjęciu obok tabliczkę znamionową samolotu Halifax. Stała się ona podstawą do podważenia przekazu, że w Banicy rozbił się Liberator. Śladem tym poszedł w latach 1994-96 Tomasz Sikorski. To on jako pierwszy zanegował przyjętą wcześniej wersję zdarzeń, stwierdził, że nad Banicą strącony został Halifax i postawił hipotezę który. Kolejne badania przeprowadzili w 1996 roku Andrzej i Piotr Olejko, potwierdzając te wnioski.

W 2004 roku Szymon Serwatka na podstawie źródeł niemieckich ustalił nazwisko pilota, który zestrzelił polską załogę i godzinę strącenia Halifaxa. W 2006 roku oficjalna ekipa badawcza archeologów i wolontariuszy zorganizowana przez Krzysztofa Wielgusa odnalazła w Banicy i Olszynach kolejne części dwóch samolotów i potwierdziła trafność ustaleń badaczy działających wcześniej.

W 2009 roku Aleksander Gucwa, nauczyciel Zespołu Szkół w Sękowej, miłośnik historii polskiego lotnictwa na Zachodzie podczas II wojny światowej zainicjował powołanie komitetu, którego działania doprowadziły do wybudowania nowego pomnika w Banicy, ufundowania tablicy z poprawioną treścią na pomniku w Olszynach, a w 2013 roku do postawienia dla obu załóg nowych stel nagrobnych z poprawioną treścią w kwaterze brytyjskiej na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
Historię obu strąceń Aleksander Gucwa opisał w książce „Odwaga i nadzieja”.

Tajne nauczanie w okresie okupacji hitlerowskiej w powiecie gorlickim.

Muzeum Regionalnego PTTK w Gorlicach zorganizowało po raz kolejny już w tym roku wystawę czasową, która będzie dostępna do 10 lutego 2017 r. Ekspozycja, której wernisaż miał miejsce 28 listopada 2016 r. o godz. 18.00 jest cykliczna wystawą, przybliżająca temat tajnego nauczania w okresie okupacji hitlerowskiej w naszym regionie.
Prezes PTTK w Gorlicach pan Roman Trojanowicz przywitał zaproszonych gości, odczytał adres okolicznościowy dla prof. dr hab. Stefana Zabierowskiego z Uniwersytetu Ślaskiego w Katowicach. Na wernisażu obecny był Wiceprzewodniczący Rady Powiatu Gorlickiego Roman Dziubina, Augustyn Aleksander - Kierownik Wydziału Oświaty, Kultury i Spraw Społecznych przy Urzędzie Miasta w Gorlicach oraz dyrektor Muzeum Dwory Karwacjanów i Gładyszów Zdzisław Tohl.

Podczas wernisażu szczególny nacisk został położony na przedstawienie specyfiki tajnego nauczania. Wspomniane zostały także sylwetki pedagogów i uczniów biorących w nim udział. Wszystko to przedstawiła pani Katarzyna Liana - p.o. kierownika muzeum. Pani Anna Wygrzywalska opowiedziała swoje wspomnienia z lat okupacji z uwzględnieniem tajnego nauczania a pani Maria Cieśla kierownik Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej w Nowym Sączu - Filia w Gorlicach, przedstawiła swoją książkę pt.,, TAJNE NAUCZANIE NA TERENIE POWIATU GORLICKIEGO W LATACH 1939 - 1945"
Na zakończenie Aleksander Gucwa przedstawił działalność tajnego nauczania prof. Kazimierza Czyżyka z Sękowej, który był jego krewnym.

kierownikiem Pedagogicznej Biblioteki Wojewodzkiej w Nowym Saczu -Filii w Gorlicach.